NASTĘPNA SESJA:

Z powodu czasoprzestrzennego rozproszenia graczy planuję rozruszać tą kampanię za pomocą dostępnego na podstronie forum (link powyżej). Chcę poprowadzić narrację w formie postów zamieszczanych przez graczy i MG.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzorzec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzorzec. Pokaż wszystkie posty

24 maja 2009

Log sesji - Sesja IV

Midian

Midian budzą odgłosy na korytarzu Zamku Amber. Wyglądając zza drzwi, zauważa światło pod drzwiami pokoju swojej matki Flory. Drzwi są jednak zamknięte. Midian próbuje włamać się do pokoju co powoduje aktywację magicznej pułapki - czaru umożliwiającego czytanie w myślach. Za drzwiami jednak znajduje Florę, poobijaną i poranioną. Flora zdradza Midian, że to Benedykt ją tak urządził i że zamierza on wszystkich pozabijać. Jednakże na informacje Midian o otrzymaniu Atutów Amberytów i spotkaniu Jednorożca, Flora reaguje zdziwieniem i twierdzi, że niczego takiego jej nie dawała. Flora twierdzi że w Zamku nie będzie dla Midian bezpiecznie i sugeruje jej udanie się do Dworców Chaosu, gdzie znajdzie schronienie u Dworkina. Wręcza jej Atut, dzięki któremu będzie mogła się tam przenieść. Midian korzysta z karty przenosząc się do malowniczej winnicy z małym dworkiem w centrum. Flora kontaktuje się z nią przez Atut i ostrzega przed odbieraniem kontaktów Atutowych od tego momentu. Sugeruje także skorzystanie z tajnego przejścia znajdującego się w szafie na piętrze dworku. Korzystając z przejścia Midian trafia do Dworców Chaosu, do pomieszczenia przypominającego wielką salę teatralną. Tam wita ją kamerdyner Dworkina, o wyglądzie błękitnoskórego elfa, Hyeronimus. Ten prowadzi Amberytkę do kolejnej sali i każe spocząć na wielkiej sofie. Prosi o cierpliwość, gdyż Dworkin przyjmie ją kiedy będzie gotowy i znika. Po chwili dziwny stwór, wygladający jak taca na słoniowych nogach przynosi jej napitek. Midian czeka dłuższy czas i kiedy w końcu zamierza zareagować, do komnaty nagle wpada Musashi...

Kamui
Pchnięty Logrusem, Kamui pojawia się w sali pełnej trofeów wojennych i tarcz. Orientuje się że trafił gdzieś na rubieże Dworców Chaosu. Po chwili w sali poprzez przejście w kominku pojawia się Benedykt z przewieszonym przez plecy mini-gunem. Kamui wstępnie sądzi, że Benedykt zamierza go zabić, lecz ten wita go w nowo założonej Linii Barimen. Benedykt oznajmia Kamui, że szykuje się ostateczne starcie Wzorca z Logrusem, a Kamui zdradza mu że Musashi dysponuje Karabinami Avalonu i że Caine wysłał go i Musashiego do Dworców, w celu zakończenia konfliktu między Amberem a Dworcami. Benedykt doprowadza go do miejsca w którym czekają Midian i Musashi...

Rewelacje, czyli rozpętuje się piekło
Ponownie połączeni bohaterowie, oczekują na widzenie z Dworkinem. Podczas rozmowy Kamui przypadkowo zdradza, że Dworkin jest jego ojcem. Po chwili pojawia się Hyeronimus, który oznajmia, iż mogą się już spotkać się z jego panem. Poprzez przeście w sofie Amberyci trafiają do kolejne j komnaty, przypominającej salę wykładową, gdzie na katedrze stoi Dworkin a zaraz za nim Benedykt. Dworkin wita przybyłych słowami "Witajcie Barimenowie..." Okazuje się że Dworkin w odwiecznym starciu Logrusu z Wzorcem zamierza ponownie stanąć po stronie Logrusu i przywrócić swojej Linii rangę na Dworcach, poprzez przejęcie kontroli nad Kościołem Węża. Twierdzi, że poprzez powstanie Wzorca Corwina, zniszczona została równowaga między Logrusem, a Wzorcem, toteż Dworkin zamierza napuścić na siebie oba Wzorce aby sprawdzić który z nich przetrwa. Później zniszczy ten słabszy. Zniszczenie Wzorca spowoduje jednak zniszczenie wszelkich opartych na nim cieni a także i Amberu. Z niedowierzaniem Musashi słucha jak Benedykt potwierdza plany Dworkina. Największy obrońca Amberu, planuje jego zniszczenie. Kamui zaś wydaje się podobać ten plan. Rozwścieczony Musashi ścina Mieczem Kamui, po czym ucieka z Midian przez Atut do Flory do Cienia-Ziemi. Jednakże Flora okazuje się wtajemniczona w plan Dworkina i wydaje się go popierać. Musashi strzela do Flory śmiertelnie ją raniąc. Musi jednak bronić się przed wilkami Flory. Udaje mu się zabić Mieczem trzy stwory, lecz zostaje poważnie ranny w lewą rękę. Aby uniknąć kolejnych ataków Musashi wyskakuje z 86 piętra wieżowca ale jeden z wilków wyskakuje za nim. Aby uniknąć śmierci Musashi pozwala swoim zdolnościom zmiany kształtu przejąć nad sobą kontrolę...

30 kwietnia 2009

Log sesji - Sesja II

Bitwa nad Domem w Veraklionie

Flota piratów zaatakowała siedzibę Musashiego w Veraklionie. Początkowa przewaga liczebna wojsk Musashiego szybko została zniwelowana poprzez użycie dziwnej broni, która zakłóca działanie SI kierującej okrętami jego floty. Musashi nakazuje resztkom zaatakowanych flot wykonać opcję "brander", czyli staranować wroga. Pozostałe floty wycofują się pod siły główne, pod osłoną myśliwców i pól minowych. Amberyci przygotowują się do kontrataku, Martin siada za sterami myśliwca, Blake obejmuje dowództwo nad flotą okrętów z polami maskującymi, by zaatakować wroga z flanki, zaś Musashi i Kamui wybierają bezpośrednią drogę do wroga i za pomocą Logrusu przenoszą się na wrogie statki. W ogniu walk, wychodzi na jaw, iż piraci zwani Sępami, prowadzą jihad przeciw Musashiemu uważając go za tyrana terroryzującego Cień. Broń, której używają do zakłócenia działania Cannabis, SI Musashiego, pochodzi z Dworców Chaosu. Mimo ciężkich strat Amberytom udaje się powstrzymać Sępów i zmusić ich do odwrotu w stronę Sektora Oinarr. Dzięki Kamui, Musashiemu udaje się zdobyć jeden nienaruszony niszczyciel z działem Chaosu. Schwytano także jeńców, którzy zdradzają że za wszystkimi atakami stoi ich tajemniczy przywódca.

Plany i Cienie
Amberyci planują odbić Zamek Amber, znajdujący się w rękach Caine'a, Juliana i Neidara. Aby tego dokonać potrzebują broni, armii, a przede wszystkim informacji. Blake i Kamui mają zinfiltrować Zamek natomiast Martin i Musashi zorganizować armię. Jednakże wzmianka o karabinach Avalonu, powoduje dziwną reakcję Kamui, który spodziewał się, iż tylko jemu Random powierzył opiekę nad tą bronią. Blake i Kamui wracają do Cienia Kamui, w którym nie dzieje się dobrze. Rozpacz Królowej Vialle zaczyna wywierać wpływ na otoczenie. Niewidzialni słudzy Kamui tworzą dziwne wzory i obrazy przypominające wielkiego kruka. Kamui kontaktuje się z Mandorem, prosząc aby odnalazł on osobę, która będzie w stanie pomóc Królowej, po czym zaczyna pleść czar, którym uśpi Vialle, tak by nie mogła wyrządzić otoczeniu więcej szkód. Blake w międzyczasie znajduje dziwną figurkę sowy, przez którą nawiązuje kontakt Atutowy! Kamui zaprzecza by figurka stanowiła jego własność. Analizując Atut Blake trafia do dziwnego Cienia, w którym zostaje zaatakowany przez chmarę ptaków. Tylko jego amberyckie cechy i władza nad Wzorcem pozwalają mu wyjść cało z tej opresji. W międzyczasie Martin, Musashi i grupa komandosów z Konfederacji Zaterrańskiej z Veraklionu udają się poprzez Cienie do Avalonu. Część ich oddziału nie wytrzymuje przejścia przez Logrus a część ginie w ataku dziwnych stworów. Avalon jednak pozostaje odcięty również dla Wzorca...

22 kwietnia 2009

Dziewięciu dresów Amberu - cz. I

Ilekroć Amber mieszał się w moje prywatne życie, zawsze oznaczało to kłopoty.

Najpierw ojciec postanowił na pięć minut pojawić się w moim uporządkowanym świecie, obdarzając mnie wzorcem, odpowiadając na pytania, których nie chciałem mu zadawać a wiele innych pozostawiając bez odpowiedzi. Potem jego cienie kolejny raz wstrząsnęły moim radosnym i podróżniczym życiem, ostrzegając mnie przed zdradzieckim wujostwem i ofiarowując miecz, który teraz noszę przy pasie. Hmm... Akurat Wzorzec i miecz są całkiem w porządku, mimo, że nie całkiem wiem jak działają. Zacznijmy jeszcze raz.

Ilekroć Amber mieszał się w moje prywatne życie, przeważnie oznaczało to kłopoty.

Trwały przygotowania do mojego ślubu z córką króla Karelii. W zasadzie nie wiem dlaczego się na niego zdecydowałem, ale miało być fajnie. Miałem zostać następcą tronu, dowódcą armii, floty i czego tam jeszcze. Wszystko czego potrzebuje osoba z moimi aspiracjami i zdolnościami. I wtedy pojawił się Amber i wszystko trafił szlag.

Najpierw skontaktował się ze mną ten, jak mu tam, Natanael, wyglądający wypisz-wymaluj jak nocne marzenie pedofila i ostrzegł przed zbliżającą się zagładą. Zagłada w postaci drżenia ziemi, kłębiących się czarnych chmur i czego tam jeszcze nastąpiła chwilę później. Cóż było myśleć - miecz w łapkę, kobietę w drugą łapkę i w nogi przez wzorzec. Plan dobry, tylko że wzorzec jakoś nie chciał zadziałać. Pewnie nie było zasięgu czy coś, jak to w trakcie burzy. Popsuł się i tyle.

Poprosiłem pana N. żeby przeciągnął mnie do siebie przez atut. I dobrze, bo nie wiadomo jak by się to dla mnie skończyło. Zabrał nas do swojej rezydencji w jakimś cieniu. Co to za miejsce! Od samego widoku zrobiło mi się gorzej - zamek na unoszącej się w powietrzu skale, jakieś mosty, jakieś latające łodzie. Kto to wymyślił? Cóż - było nie było, zająłem się uspokajaniem Kaliope i zapoznawaniem z innymi gośćmi Natanaela.

Kogo tam nie było! Niewidoma królowa Amberu, której męża zabił jakiś uzurpator, jakiś Martin (chyba jej syn) - straszna beksa, do tego jacyś fruwający służący i inne dziwy. Wizja Salvadora Dali byłaby normalniejsza od tego pokręconego miejsca i dziwnego towarzystwa.

Uradziliśmy, że to pewnie ci uzurpatorzy są odpowiedzialni za wszystko - i za burzę, która zniszczyła moje niedoszłe królestwo, i za śmierć Randoma - króla Amberu i w ogóle za wszystko. Cóż - tron Amberu wart jest zdobycia, a przebywanie z moją niczego nie rozumiejącą małżonką to średnia opcja. Znacznie lepiej jest działać - uradziliśmy więc, że zgromadzimy wojska i odbijemy Amber. Musashi, skośnooki syn Benedykta postanowił nam pomóc. Przeciągnął nas do siebie przez atut. Nie zdążyłem się nawet rozejrzeć po pomieszczeniu i przywitać jak należy, gdy coś zaczęło się trząść.

Pewno znowu trzeba będzie uciekać. Ech, życie...